niedziela, 1 marca 2015

`Anielskie Dziecię "Żywa Śmierć" ~ Rozdział I - Nie ma to jak spóźnienie pierwszego dnia w nowej szkole...`

Mam na imię Shiro, Shiro Kuro. 
Tak, z jakichś dziwnych i nieznanych mi powodów nie mam nazwiska. Większość ludzi myśli, że moje drugie imię nim jest. To nawet dobrze, przynajmniej nie muszę się tłumaczyć. Mam 17 lat. Prawie wszyscy myślą, że jestem jakimś potworem. Dlaczego? Mam jedno oko białe, drugie czarne. Moje włosy też nie mają "normalnego" koloru - są białe. Lekarze twierdzą, że to jakaś wada genetyczna.. 
Wiele razy chciałem jakoś przefarbować je na inny kolor, by wyglądać choć trochę jak inni, ale moja starsza siostra mi tego zabroniła.
Właśnie! Moja siostra... Również ma na imię Shiro, tylko każdy mówi jej "Tenshi", ponieważ ma długie blond włosy i śliczne błękitne oczy, niczym anioł. Ona także nie posiada nazwiska, ale udaje, że jest nim jej przezwisko.
Z wyglądu nie jesteśmy do siebie podobni. Czasem mam wrażenie, że nie jesteśmy spokrewnieni.. I tak ją kocham, w końcu opiekuje się mną odkąd pamiętam. Niestety nie pamiętam swoich rodziców, podobno zginęli w wypadku. Szczerze? Nie przejmuję się tym.


Poniedziałek, koniec letnich ferii. Nowe miejsce zamieszkania, nowa szkoła. Czy zostanę zaakceptowany? Czy będą się nade mną znęcać? Czy będzie lepiej? Ech.. Nie wiem. Podobno jest to szkoła dla bogaczy, mnie przyjęli tylko dlatego, że mam bardzo dobre stopnie, niektórzy twierdzą, że wybitne.
Budzik dzwoni... Muszę wstać. Ciągle zastanawia mnie, jak tam będzie. Ciekawe jaka będzie reakcja pozostałych uczniów na wiadomość o nowym, niezamożnym "koledze"?

Idę do łazienki, wchodzę pod prysznic i myślę... Zimne krople wody, które spływają po mojej jasnej skórze mnie uspokajają. Jak tak dalej pójdzie, to spóźnię się już pierwszego dnia.
Wychodzę, wycieram swoje mokre ciało. Układam swoje długie włosy i wracam do pokoju. Ubieram szkolny mundurek.

- Heh, wyglądam w nim całkiem dobrze - stwierdzam przeglądając się w lustrze.

Pozostaje mi tylko założyć soczewki... Lepiej, by nie zobaczyli moich prawdziwych oczu. "Sztuczny" błękit... Takie są te soczewki. Lepsze to niż nic, nie?

Schodzę po schodach na dół, do kuchni. Na blacie leży śniadanie przygotowane przez siostrę i liścik, na którym napisane jest:
"Shiruo-kun!
Zrobiłam dla Ciebie śniadanie. To co lubisz! :)
Ja jestem w pracy, wrócę wieczorem, więc nie czekaj na mnie z obiadem. Ucz się pilnie i zdobądź nowych znajomych.

Całuję. Tenshi."

- Wciąż używa tego zdrobnienia "Shiruo", huh? - westchnąłem z uśmiechem i wyszedłem z domu.

Ale ta torba jest ciężka.. Szczęście, że mam blisko do szkoły. Już nawet stąd ją widzę.

I oto ona. Stoję przed bramą. Trzymając tę ciężką torbę próbuję dojść do wejścia.

Udało się. Rozglądam się... Fakt, ta szkoła jest dla bogatych.
Wewnątrz wygląda jak luksusowy zamek. Ciężko tu będzie znaleźć szatnię.. Hmm... Może jednak nie? Tam jest znak z napisem "szatnia". Muszę zmienić buty, ale na samą myśl o dalszym targaniu tej torby za sobą mam ochotę ją spalić... Kto normalny każe nosić tyle książek już pierwszego dnia roku?! Ech, no dobrze, nie mam wyjścia.
Jakoś dotarłem do tego pomieszczenia. Dziwne, że tu tak cicho.. Nikogo nie ma.. Cóż.. Chyba pójdę do sali. Będę mógł przynajmniej zająć jakieś dobre miejsce, skoro jestem sam.

Dość szybko znalazłem swoja klasę. Z myślą, że wciąż jestem sam, otwieram drzwi... I co widzę? Uczniów siedzących na swoich miejscach i nauczyciela, który się na mnie dziwnie patrzy.

- Shiro Kuro, tak? - spojrzał na mnie groźnie.


- T-tak - odpowiadam niepewnie cały zaczerwieniony.

- Hmm.. Usiądz tam, obok Vincenta - pokazuje na puste miejsce.

Kiwam głową i posłusznie idę na swoje miejsce.
Obok mnie siedzi Vincent, Vincent Sou. Jest on wysoki i przystojny. Widzę, że każda dziewczyna ślini się na jego widok.. Podobno jest najmądrzejszy w szkole i najlepszy w sporcie.. Czyli na pierwszy rzut oka wydaje się być ideałem.
Ups, odwraca się w moją stronę. Szybko chowam twarz w książkę. Chyba mnie zauważył...


I tak przez całą lekcję siedzę i ukradkiem się na niego gapię.

Dzwoni dzwonek. W końcu! Ta lekcja była tak nudna, wszystko już wiedziałem.

Wyciągam jedzenie, które zrobiła mi Tenshi. Wo! Wyglądam smakowicie. Tym razem naprawdę się postarała. Zabieram się za jedzenie.
Jest takie dobre, aż się zarumieniłem.. 

Zaraz, czuję na sobie czyiś wzrok.. Zerkam kątem oka. To ten pan "idealny". Patrzy się na mnie.. Jest dziwny, jako jedyny nie je podczas przerwy śniadaniowej.
Chyba zorientował się, że na niego spoglądam, bo dziwnie się uśmiecha. O, wstał.. Przechodzi nadal wpatrzony we mnie.


- Smacznego, słodki aniołku - uśmiechnął się i wyszedł...



*Z góry uprzedzam, że będzie to lekkie yaoi.. 
Mam nadzieję, że nowa historia Wam się spodoba. 
Oczywiście dalej będę kontynuował "Kuro to Shiro no Kami". Nie pojawiają się rozdziały, ponieważ nie mam weny do tego opowiadania.. Jestem już w połowie kolejnego rozdziału.. Myślę, że wena szybko wróci. Trzymajcie kciuki! :3*

2 komentarze: